3 MITY o Mindfulness, które słyszę najczęściej


Popularność mindfulness rośnie. Rośnie też liczba badań naukowych, pozytywnych opinii i dowodów na korzyści płynące z praktyki. Jednocześnie, wcale nie maleje liczba mitów na temat Mindfulness. Na dziś wybrałam TOP 3 mity, które słyszę najczęściej….




1. W medytacji dążymy do wyłączenia myśli

To może być najbardziej powszechny mit i powód dla którego ludzie się frustrują i rezygnują z medytacji. Medytacja Mindfulness nie ma na celu zatrzymania lub wyciszenia myśli- takie podejście z całą pewnością spowoduje jeszcze więcej stresu i wręcz nasilenie się myśli. Nie próbujemy i nawet nie chcemy zatrzymać naszych myśli, ale możemy decydować ile uwagi im poświęcimy. Wszakże nie możemy zmusić naszych myśli aby się zatrzymały, ale możemy odnaleźć ciszę, która już istnieje w naszej głowie. W tej właśnie ciszy płynie czysta świadomość.

W trakcie medytacji używamy jakiegoś obiektu kotwiczącego np. oddechu, dźwięku czy mantry, który pozwala nam na pozostanie właśnie w tej czystej świadomości. A więc kiedykolwiek pojawi się myśl, a to NIEUNIKNIONE, że się pojawi- możemy spokojnie zdecydować aby powrócić do naszego obiektu kotwiczącego. W każdej medytacji, nawet mikrosekunda, w której jesteśmy świadomi GDZIE jest nasza Uważność to już nasz sukces. Nie ma znaczenia jak wiele razy będziemy przywracać naszą uważność do punktu kotwiczącego- może nawet co chwilę, w kółko przez całą praktykę.

2. Medytacja ma na celu zrelaksować się

Niektórzy czują się zawiedzeni, że medytacja nie przyniosła im relaksu. To również bardzo popularny koncept na temat medytacji jako drogi do relaksu. Jeśli uznamy medytację mindfulness jako po prostu obserwowanie….to natychmiast jasne stanie się, że sam proces obserwacji nie oznacza relaksu… bo obserwować możemy mnóstwo różnych rzeczy, z którymi przychodzimy na matę- może to być dużo stresu, złość, frustracja, ból…. Może zdarzyć się, że obserwując te stany wystarczająco długo, pojawi się moment odpuszczenia i w efekcie relaks.

Musimy pamiętać jednak, ze relaks w medytacji jest tylko efektem ubocznym, który MOŻE ale wcale NIE MUSI się pojawić. Z pewnością nie jest celem praktyki.

3. Medytacja jest uduchowioną lub nawet religijną praktyką

Oczywiście nie da się zaprzeczyć, że korzenie mindfulness sięgają do filozofii buddyzmu. Mindfulness, w wydaniu jaki znamy obecnie, sięga jednak lat 70-tych kiedy to naukowcy, profesorowie i neurobiolodzy zaczęli przyglądać się i badać wpływ praktyki medytacji na zdrowie i funkcjonowanie naszego organizmu. Ciekawostką jest fakt, iż w 1975, profesor Harvardu Herbert Benson opublikował książkę "The Relaxation Response", która omawiała benefity technik zaczerpniętych wprost z medytacji transcendentalnej TM. Zastąpił on słowo medytacja RELAKSACJĄ, ponieważ obawiał się, że korzenie TM sięgające do jogicznych praktyk Wschodu, umniejszą jego odkrycia, wskazujące, że techniki te istotnie wpływają na obniżenie ciśnienia krwi, uczucia niepokoju, pulsu i produkcji hormonów- już po 20 minutach praktyki!

Opierając się na czysto naukowych podstawach i pozytywnym wpływie medytacji na zdrowie- możemy uznać mindfulness, po prostu, za narzędzie wspierające większą satysfakcję z życia- odcinając praktykę od jakichkolwiek korzeni religijno- filozoficzych.



12 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie